Paweł Dzierżak, zawodnik Zdrovo Polonii 1912 Leszno: Gratulacje przede wszystkim dla drużyny gospodarzy za dzisiejsze spotkanie, bo zagrali bardzo dobry mecz. Do końca tak naprawdę walczyliśmy o te dwa punkty i przepchnęliśmy dzisiaj to spotkanie. Przez cały tydzień trenerzy uczulali nas na pewne aspekty gry, między innymi na szybki atak przeciwnika. Wydaje mi się, że realizacja naszych założeń mogła być dużo, dużo lepsza. Daliśmy otworzyć się ich strzelcom. Mieli łatwe pozycje i dzisiaj naprawdę trzeba przyznać, że byli skuteczni. Bardzo trudne, ciężkie warunki nam dzisiaj postawili, ale na koniec dnia liczy się zwycięstwo. Z tego się bardzo cieszymy. Będziemy na pewno analizowali to spotkanie i myślę, że dalej musimy iść w tym kierunku, z każdym meczem stawać się lepsi i iść po zwycięstwo w każdym kolejnym spotkaniu. Podziękowania dla naszych kibiców, którzy przyjechali dzisiaj i nas dopingowali. Na pewno bardzo nam to pomogło, było ich słychać. Dziękuję w imieniu drużyny.
W ogóle nie byłem zaskoczony postawą SKS-u. Zresztą trenerzy nas cały tydzień uczulali na styl gry tego zespołu. Znamy tego trenera, znamy zawodników. Wiedzieliśmy, że tutaj się przed nami nie położą i że będą walczyć. Gratulacje jeszcze raz dla nich. Ich miejsce w tabeli na pewno nie odzwierciedla tego, jak trudno będzie się grało przeciwnym drużynom w tej hali. Myślę, że jeszcze niejedną niespodziankę w tym sezonie zrobią i życzę im tego.
Maciej Dudzik, trener Zdrovo Polonii 1912 Leszno: Gratulacje dla Starogardu. Tak jak już Paweł powiedział, rozmawialiśmy cały tydzień, trenowaliśmy konkretne założenia, mieliśmy dużo sesji wideo. Natomiast dzisiaj realizacja tych założeń stała na zdecydowanie zbyt niskim poziomie. Paweł użył tutaj dobrego określenia, że przepchnęliśmy ten mecz. Tak tylko można to nazwać, bo pozwoliliśmy zawodnikom ze Starogardu na zbyt dużo, szczególnie na obwodzie. Zresztą nasza obrona dzisiaj bardzo mocno szwankowała, poza drugą kwartą, kiedy zaczęliśmy trochę agresywniej bronić. Tak naprawdę przegrywaliśmy pojedynki jeden na jeden. Pomagaliśmy nie stąd, skąd mieliśmy pomagać. Szliśmy na pomoc wtedy, kiedy nie trzeba było tego robić. Do tego przegraliśmy zbiórkę. Bardzo, bardzo dużo do poprawy, patrząc na ten mecz. Natomiast dwa punkty się liczą. To jest tutaj najważniejsze, że wygrywamy, bo to naprawdę jeden z trudniejszych terenów do grania. Dla mnie jako trenera jest jednak słodko-gorzko, bo dwa punkty są, natomiast liczba błędów, które dzisiaj popełniliśmy w obronie, i brak realizacji założeń, do których przygotowujemy się cały tydzień pod konkretnego rywala, są niepokojące. Wiemy o tym wszystkim, a potem wychodzimy na boisko i jakby czysta kartka w głowie. Nic z tego nie zostało. Mam nadzieję, że to tylko i wyłącznie wypadek przy pracy, bo poprzednie cztery mecze pokazały, że możemy być skoncentrowani przez 40 minut, możemy dobrze grać, dobrze bronić i realizować założenia. Wtedy gra się zdecydowanie łatwiej. Natomiast tutaj cieszę się szczególnie z tego, że na dwie minuty przed końcem było naprawdę blisko, prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a my zachowaliśmy zimną krew. Walczyliśmy do samego końca i takie mecze też trzeba wygrywać. Wierzę, że to nas tylko i wyłącznie zbuduje przed kolejnymi spotkaniami.
Wiedzieliśmy, że Starogard bardzo dobrze biega do szybkiego ataku, że ta tranzycja ofensywna jest na wysokim poziomie, że strzelcy od razu ustawiają się w konkretnych miejscach na boisku. Natomiast nasza tranzycja defensywna dzisiaj nie wyglądała tak, jak powinna. To samo przy obronie pick and rolla. Niestety zostawialiśmy Bartka Wróbla samego. On praktycznie na dwanaście rzutów dziesięć miał całkowicie otwartych. Wiemy, że nie możemy tak robić, natomiast jakoś tak wyszło w tym meczu, że zostawialiśmy za dużo wolnego miejsca strzelcom. Jeśli chodzi o grę w pomalowanym, to dawaliśmy sobie radę z obroną. Natomiast rzuty dystansowe SKS-u, oddawane na bardzo dobrej skuteczności, sprawiły, że było blisko, aby ten mecz nam uciekł. Ja również chciałbym dołączyć się do podziękowań dla kibiców. Fantastycznie was słychać. Dziękuję, że jesteście z nami wszędzie. Dziękuję bardzo.
Darko Radulović, trener SKS Fulimpex Starogard Gdański: Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Leszna za zwycięstwo. Myślę, że przegraliśmy z zespołem, który jest jednym z najlepszych w lidze pod względem fizyczności, atletyzmu i indywidualnej jakości zawodników. Naprawdę trudno jest walczyć przez pełne 40 minut, kiedy nie ma się odpowiedniego zawodnika na pozycji numer cztery. Gramy w okrojonym składzie, mamy kontuzje. Oczywiście nie chcę szukać wymówek, ale taka jest obecnie nasza sytuacja. Myślę, że największe problemy mieliśmy w drugiej połowie, kiedy nie potrafiliśmy zdobywać punktów. Przez większość czasu graliśmy dwoma wysokimi zawodnikami, ale nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów. Popełniliśmy również bardzo dużo strat. W pierwszej połowie było ich chyba dwanaście. To napędzało przeciwników i dodawało im pewności siebie. Rywale zdobyli 20 punktów z szybkiego ataku. W miarę rozwoju spotkania, kiedy pojawiały się okazje do zdobywania punktów, potrafili je wykorzystywać. Pokazali również niesamowitą jakość indywidualną. Niektórzy zawodnicy, jak Mitchell, trafiali rzuty, przed którymi po prostu nie da się obronić. Uważam jednak, że podjęliśmy walkę. Naprawdę walczyliśmy i próbowaliśmy odwrócić losy spotkania. Ostatecznie zadecydowały pewne szczegóły, które nie zadziałały na naszą korzyść. Muszę jednak docenić wysiłek zawodników, szczególnie w drugiej połowie. Pozwoliliśmy wtedy rywalom zdobyć tylko cztery punkty z szybkiego ataku, a sami popełniliśmy łącznie sześć strat. To pokazuje, że potrafiliśmy poprawić pewne elementy. Musimy patrzeć w przyszłość. Widzimy, czego nam brakuje. Przede wszystkim zawodników, odpowiedniego gracza na pozycji numer cztery, który pozwoliłby nam lepiej połączyć poszczególne elementy naszej gry. Teraz okazuje się również, że Majewski jest kontuzjowany. Od początku sezonu mamy naprawdę dużo pecha. Wierzę jednak, że sytuacja się odwróci i wszystko zacznie układać się po naszej myśli.
Jikari Johnson, zawodnik SKS Fulimpex Starogard Gdański: Chciałbym nawiązać do tego, co powiedział trener. Myślę, że w pierwszej połowie wyszliśmy na boisko z dużą energią. Niestety później pozwoliliśmy przeciwnikom zdobyć wiele punktów z szybkiego ataku, przede wszystkim po naszych stratach. Sam popełniłem kilka niepotrzebnych strat. Muszę być bardziej skoncentrowany i podejmować lepsze decyzje, szczególnie jeżeli chcemy wygrywać w kolejnych spotkaniach. Wiemy, że Leszno jest jednym z najlepszych zespołów w tej lidze. Podjęliśmy walkę, ale ostatecznie to oni okazali się lepsi. Chcemy jednak jak najszybciej zacząć wygrywać, szczególnie dla naszych kibiców, którzy przychodzą na każdy mecz i nas wspierają.
Jestem tutaj już od kilku miesięcy. Myślę, że zawsze jest miejsce na poprawę i rozwój. Europejska koszykówka jest dla mnie czymś nowym. Są pewne elementy, nad którymi muszę pracować. Na przykład przechodzenie przez zasłony. To obecnie jedno z największych wyzwań dla mnie osobiście. W europejskiej koszykówce jest bardzo dużo zasłon i trzeba nauczyć się odpowiednio na nie reagować. Staram się jednak każdego dnia uczyć czegoś nowego. Myślę, że z czasem przyniesie mi to wiele korzyści. Jestem tutaj po to, żeby się rozwijać, zdobywać doświadczenie i stawać się coraz lepszym zawodnikiem.
